Kamil sprawdza: Kia ProCeed GT

Trzeba przyznać, że Kia zrobiła spory postęp technologiczny i wizerunkowy, ale również stylistyczny czego przykładem jest Stinger czy elektryczny model EV6, który totalnie zaprzecza stereotypom czy wyobrażeniom o koreańskiej marce. Jeśli miałbym wskazać kolejny model Kii, który uwodzi swoim wyglądem z pewnością byłby to ProCeed GT.
Kamil sprawdza: Kia ProCeed GT
fot. Dezo Studio
26.07.2022
Kamil Nowicki - Redaktor prowadzący AutoStuff.pl

Jeśli nie lubimy nudy, a w naszym życiu chcemy poczuć trochę ekstrawagancji to wchodząc do salonu Kii szukając praktycznego kompakta naszą uwagę przykuje ProCeed zwłaszcza w wersji GT. No cóż, model jest typowym przykładem shooting brake, innymi słowy mamy do czynienia ze sportowym kombi z tylną linią nadwozia nawiązującą do aut typu copue. To jest największa różnica między klasyczną oraz wyprutą z emocji Kią Ceed SW.

Do testu dostałem Kię ProCeed w kolorze Infra Red, co jest dość istotne, ponieważ ten lakier skutecznie kamufluje czerwone wstawki, jakie są charakterystyczne dla wersji GT. W tym wypadku idealnie pasowałby np. czarny czy niebieski. Testowany egzemplarz jest po faceliftingu, co oznacza zmieniony przedni zderzak oraz światła, a z tyłu końcówki układu wydechowego są w okrągłym kształcie.

We wnętrzu również nie zabrakło czerwonych akcentów w postaci przeszyć na kierownicy czy na skórzano-zamszowych fotelach oraz emblematów GT. Jak w przypadku wcześniej testowanego Stingera również w Kii ProCeed muszę pochwalić ergonomię. W zasadzie kilka minut po odebraniu kluczyków wiedziałem jak obsługiwać większość funkcji. Wszystko jest tutaj pod ręką. Duża zasługa sporej ilości jak na obecne standardy przycisków fizycznych. Dotykowy jest centralny ekran o przekątnej 10,25 cala. Cyfrowy wyświetlacz przed kierowcą jest czytelny i prosty, nie znajdziemy tutaj złożonych funkcji jakie oferują auta z grupy VAG.

Testowana Kia ProCeed miała nagłośnienie sygnowane logiem JBL - 8 głośników o mocy 320 Watt wraz z subwoofer-em. Na tę klasę auta jest całkiem przyzwoicie, chociaż jakość jest porównywalna do wielu seryjnych systemów audio aut z segmentu D. Kończąc wątek związany z wnętrzem muszę dodać, że fotele są wygodne, a raczej nie sprawiają dyskomfortu. Zrobiłem na raz 500-kilometrową trasę i mógłbym śmiało jechać dalej, bo ten samochód wręcz połyka kilometry.

Pod maską Kii ProCeed zagościła jednostka, która jest mi znana z Hyundaia I20N z tą różnicą, że w bardziej praktycznej Kii mamy standardowo dwusprzęgłowy automat o siedmiu przełożeniach. Jak manual genialnie pasował do charakteru I20N, tak skrzynia DCT idealnie komponuje się z ProCeedem GT.

Z jednej strony podczas spokojnej jazdy możemy się zrelaksować, a automat niezauważalnie wbija kolejne biegi. Przejście w tryb sport powoduje, że skrzynia trzyma wyższe obroty, a komputer zwłaszcza w trybie ręcznej zmiany pozwala przeciągnąć wskazówkę od obrotomierza w okolice czerwonego pola. Podczas testu nie przypominam sobie, aby było jakiekolwiek szarpnięcie, opóźnienie czy pomyłka ze strony automatu DCT. Może DSG będzie ciut szybsze, ale to jest już wróżenie z fusów. Podczas codziennego użytkowania jest bardzo dobrze i ciężko się w tym aspekcie do czegoś przyczepić.

Kia ProCeed nie należy do najmocniejszych propozycji na rynku. Turbodoładowany silnik o pojemności 1,6 litra generuje 204 KM i 265 Nm maksymalnego momentu obrotowego, który jest przenoszony na przednią oś. Pierwsza setka powinna pojawić się 7,5 sekundy. Faktycznie nie są to pierwszoligowe osiągi, ale uwierzcie, że na co dzień to naprawdę wystarcza zwłaszcza jeśli przejedziemy się Kią ProCeed GT. Jeszcze temat spalania, zanim przejdę do najciekawszego - na trasie będzie to 6-7 litrów, na autostradzie powinniśmy liczyć się z wynikiem 8,5 litra, a w mieście 9-10 l.

Prowadzenie jest stosunkowo bezpośrednie, co jest rzadkością w świecie, gdzie między kierowcą, a kołami jest multum elektroniki - na myśl przychodzi mi testowana Cupra Leon 300. Co więcej, Kia ProCeed dzięki swojej stabilności i stosunkowo dobrej mocy zachęca w trybie Sport do szybszego pokonywania ulubionych zakrętów. Dobra przyczepność to pewnie zasługa dość nowych, letnich opon Michelin Pilot Sport 4, które zostały założone na 18-calowe felgi - kryją one czerwone zaciski hamulców zarezerwowane dla wersji GT. Tryb Sport również aktywuje "brzęczący" układ wydechowy, podobne dźwięki dochodzą spod maski, co sprawia wrażenie, że coś jest zepsute, a na dłuższą trasę jest to męczące.

A jeśli to wszystko połączymy z praktycznym nadwoziem, które nie jest pozbawione stylu mamy całkiem ciekawą propozycję na daily z nutą sportu. Zwłaszcza jeśli spojrzymy, że bagażnik jest ustawny i oferuje 594 litry pojemności.

Kia ProCeed GT to bez wątpienia świetny samochód dla osób, które chcą mieć coś więcej niż zwykłe praktyczne kombi, a zarazem cenią dynamikę oraz dobre prowadzenie. Auto jest trochę namiastką tego co miałem okazję doznać poznać podczas jazdy większym Stingerem. ProCeed GT może jednak przekonać ceną, ponieważ w pełni wyposażony egzemplarz jak testowy, któremu nic nie brakuje powinien kosztować 150-160 tys. złotych. Napisałem “powinien”, ponieważ w dniu odbioru auta do testu wersja GT zniknęła z cennika, a obecnie ProCeed dostępny jest tylko z silnikiem 1,5 turbo. Mimo wszystko Kia ProCeed GT jest warta uwagi, więc warto rozejrzeć się np. za egzemplarzami demonstracyjnymi.

Polecane wideo

Kamil sprawdza: Kia ProCeed GT
Kamil sprawdza: Kia ProCeed GT - zdjęcie 1
Komentarze
Ocena: 5 / 5
Polecane dla Ciebie