Mini Cooper w Rzymie

Na pierwszy rzut oka Mini Cooper w wersji na rok 2014 wygląda prawie tak samo jak poprzednik. Na pierwszy rzut oka, bo zmian – o czym sami się przekonaliśmy – jest całkiem sporo. I wcale nie są... mini.
Mini Cooper w Rzymie
13.03.2014

Sir Alec Issigonis, twórca Mini Morrisa, swoje mini-auto namalował podobno na serwetce. Dziś musiałby mieć wypasiony tablet ze specjalnym oprogramowaniem, bo Mini – chociaż z nazwy brzmi licho – to skomplikowany miejski samochód klasy premium. Premium, bo produkowany przez BMW. A to oznacza, że za rozmiary segmentu B płaci się jak za zboże. Konkretnie - od mniej więcej 75 tysięcy złotych. I w tym podobno jest nawet klimatyzacja. 

Konkrety-samochód jest większy

Nie ma wątpliwości, że Mini urósł (bo to facet, a nie miękka pani). Widać to na zewnątrz (10 cm dłuższy, prawie centymetr wyższy i z rozstawem osi większym o 3 cm) i po pojemności bagażnika, który ma teraz 211 litrów. Ile to jest? W małym Fiacie sprzed lat było mniej miejsca, ale przestrzeń na walizki w Mini jest skromna. Ot, dwie pokładowe torby upchnąłem z wyraźnym trudem. 

Producent twierdzi, że bagażnik jest większy o 50 litrów. Fajnie wiedzieć, ale i tak na trasę będzie za ciasny. Zdjęcie Mini. 

 

Z drugiej strony to nie jest auto rodzinne (dla singla/singielki lub co najwyżej paru), dedykowane raczej tym młodszym kierowcom (choć praktyka pokazuje, że młodzi - ze względu na wysoką cenę - o Mini mogą sobie co najwyżej pomarzyć), a tym o bagażnik zwykle nie chodzi. Aha, o zmianach zewnętrznych nie warto pisać, bo są kosmetyczne. Mini ma trochę inny wlot powietrza do silnika (podobno naśladuje protoplastę made by Issigonis), ciut inne światła i zmieniony obrys okien. Pokazali nam i zauważyliśmy różnicę, ale nie ma sensu na tym rozdzierać szat. 

Nowe silniki

Downsizing. Oto filozofia konstrukcyjna, na którą stawiają inżynierowie Mini. Po ludzku samochód dostaje teraz silniki o małej pojemności (od 1,2 litra w 102-konnej odmianie One!), ale z turbodoładowaniem. Małe i w dodatku dwa są zaledwie 3-cylindrowe (w tym jednostka wysokoprężna), o mocy 136 i 116 koni (w przypadku diesla). Mini Cooper S też już został pokazany i ma 192 konie więc auto będzie i szybkie, i dynamiczne. W tej najmocniejszej odmianie 

Jak to jeździ? 

Bez zastrzeżeń. Jazda Mini Cooperem jest przyrównywana do gokarta i to właściwe porównanie. Samochód reaguje na ruchy kierownicą bez opóźnienia, zawieszenie jest sprężyste (żeby nie powiedzieć twardawe), a hamulce - progresywne i łatwe w dawkowaniu. Mini Cooper nie lubi dziur, a i zawieszenie nie jest specjalnie wyciszone. Na gładkim asfalcie łomotu nie ma, na dziurach jest zdecydowanie za głośno. Specyficzne, na minus jednak nie zasłużyło. Sprawdza się przełącznik trybów jazdy. W Cooperze są trzy fabryczne ustawienia: Sport, Mid i Green. Pierwszego trybu tłumaczyć nie trzeba. Wiadomo, że zmienia się reakcja przepustnicy i układu kierowniczego (bardziej bezpośredni). W trybie Mid jeździmy powiedzmy "normalnie", czyli na co dzień. Green to propozycja dla wielbicieli natury. Po włączeniu tego trybu samochód jeździ lekko... wykastrowany. Naszym zdaniem nikomu się takie coś nie przyda. To nie ta marka i nie ten model. 

Co nam przeszkadza?

Za kierownicą Mini jest jak we wcześniejszym Mini - na środku króluje centralna "patelnia", czyli ekran wyświetlający m.in. nawigację i funkcje radia. Prędkościomierz i obrotomierz powędrowały w miejsce, do którego jesteśmy przyzwyczajeni, czyli w okolice wieńca kierownicy. Plus, bo teraz nie trzeba już odrywać wzroku, żeby łypiąc na rzeczoną "patelnię" odczytać ile mamy kilometrów na liczniku. 



Minusy? Wskaźnik poziomu paliwa w postaci świetlnych kresek, który jest prymitywny, niedokładny i do Mini nie pasuje. Zdjęcie Mini.

Komuś w centrali projektowej trzeba byłoby urwać głowę za podświetlenie dookoła "patelni". Wieczorem ten samochód wygląda jak sztuczna choinka "made in China" od handlarza z bożonarodzeniowego targu w Sokołowie Podlaskim. Nie to, żebyśmy mieli cokolwiek do Sokołowa i jego mieszkańców, ale te kolorowe światełka są bez stylu. Na szczęście można je wyłączyć. I o dziwo da się to zrobić bez dopłaty. Jak nie w BMW, do którego przecież Mini należy.

Polecane wideo

Rzymska premiera Mini Coopera
Rzymska premiera Mini Coopera - zdjęcie 1
Komentarze
Ocena: 5 / 5
Polecane dla Ciebie