Reklama

Suzuki SV650A: uniwersalny przyjaciel motocyklisty

czwartek 02.06.2016
Suzuki SV650A: uniwersalny przyjaciel motocyklisty Suzuki SV650A/fot. Łukasz Kuźmiuk

Powrót w dobrym stylu

Z góry zastrzegę, że nie miałem okazji jeździć wcześniejszymi generacjami SV650, więc nie mogę stwierdzić czy stare wcielenie "esfałki" jest lepsze, czy też jest na odwrót. Wiem tylko, że najnowsze dziecko Suzuki znalazło swój kącik gdzieś w czeluściach mego serca. 
 
Nie wiem jak Wam, ale mi nowe Suzuki bardzo się podoba. SV650A zastąpiło Gladiusa, który zastąpił wcześniej SV650 (ale misz masz) i nie grzeszył urodą. Najnowszy motocykl japońskiej marki prezentuje się atletycznie i jest na czym zawiesić oko. Projektanci wymieszali wyraźne przetłoczenia z płynnymi liniami, a efekt końcowy uznaję za udany. Powróciła również okrągła przednia lampa, tak charakterystyczna dla poprzednich generacji SV650 w wersji bez owiewki. Szczególnie do gustu przypadły mi obręcze o bardzo prostym wzorze, czarna rama kratownicowa i zbiornik paliwa, który mógłby być pojemniejszy (mieści 13,8 l paliwa). Tak naprawdę jedynym elementem, który szpeci nowy model, jest chłodnica cieczy - wygląda jakby została doczepiona na siłę. Pod względem jakości montażu i materiałów nie mam się do czego przyczepić - nowe SV650A to po prostu typowy Japończyk.
 

 
Po zajęciu miejsca na kanapie można większość kierowców powinna uśmiechnąć się z zadowoleniem. Wyprostowana pozycja sprzyja komfortowi podróżowania, podobnie jak umiejscowienie podnóżków, które wymusza nieprzesadnie mocne ugięcie kolan. Niższe osoby będą zadowolone z faktu, że siedzisko znajduje się na wysokości 785 mm, dzięki czemu nie będą mieć problemów z dosięgnięciem stopami do ziemi. To nie jedyne zalety nowego Suzuki SV650A. Kierownica stanowi idealny kompromis pomiędzy wygodą prowadzenia, a możliwościami przeciskania się w korkach. Przez ponad 1000 km testu może ze trzy razy miałem problem w przeciśnięciu się pomiędzy dwiema kolumnami pojazdów. Nie bez znaczenia są bardzo intuicyjnie rozmieszczone przyciski - palce same odnajdują właściwy przełącznik. Wyświetlacz jest czytelny, a komputer pokładowy pokazuje wszystkie ważne informacje - m.in. numer zapiętego biegu, zużycie paliwa średnie i chwilowe oraz zasięg. A, dwie uwagi - lusterka są małe, natomiast kanapa jest na tyle twarda, że tyłek potrafi boleć już po około 150-200 km. 
 
Suzuki SV650A/fot. Łukasz Kuźmiuk
 

Już samo uruchomienie silnika jest zapowiedzią dobrej zabawy. Po krótkim wciśnięciu przycisku rozrusznika komputer sam zadba o rozruch motoru, a z wydechu zaczyna się wydobywać muzyka. Nie ukrywam, kocham dźwięk V2. Czy to Ducati, czy to Harley-Davidson, ten rodzaj jednostki napędowej skręca mi kark za przejeżdżającym motocyklem. Podobnie jest w przypadku SV650A. Suzuki pulsuje niskimi dźwiękami, a każda przegazówka jest jak drażnienie drapieżnego kota patykiem - wyzwala fantastyczny warkot.

 

Poniżej 4000 obr./min. "Suzi" jest nieco przytłumiona, pomiędzy 4000 a 6000 obr./min. jest dziarska i jednocześnie posłuszna, a powyżej 6000 obr./min pokazuje na co ją stać. Rzeka mocy i momentu obrotowego wzbiera z każdą kolejną setką obrotów wału korbowego, lekko strasząc kierowcę swoją siłą. 76 KM i 63 Nm pełną parą rusza do boju niczym konnica - początkowo spokojniej by mieć czas na rozbieg, a później gnać przed siebie z niepohamowanym impetem. Ruch w górę lewą stopą, precyzyjna skrzynia biegów zmienia przełożenie, a rzeka dalej wylewa nie znając umiaru. Aż chce się kręcić pod czerwone pole! Dopiero napór wiatru uświadamia motocykliście, że już dawno powinien stracić swoje prawo jazdy. Suzuki SV650A jest bardzo uniwersalne - chcesz jechać spokojnie, to jedziesz, chcesz dzidować, to robisz to w bardzo emocjonujący sposób.

 

Suzuki SV650A/fot. Łukasz Kuźmiuk

 

W zakrętach nowe SV650A czuje się znakomicie. Do testu otrzymałem egzemplarz z nowymi oponami, więc tak naprawdę musiałem nakręcić trochę kilometrów, by gumy były w pełni sprawne. W efekcie kilka razy zdarzyło się, że tył łapał lekki uślizg w złożeniach, ale i tak motocykl prowadził się bardzo pewnie i zwinnie. Przedni widelec mógłby być nieco twardszy, natomiast tylne zawieszenie ma regulację napięcia wstępnego sprężyny, więc można je ustawić według swoich preferencji. Nie musiałem bawić się ustawieniami, ponieważ w testowanym jednośladzie dobrze połączono pewność prowadzenia z dosyć przyjemnym poziomem komfortu.

 

W przypadku nakeda Suzuki należy pamiętać, że hamowanie silnikiem jest bardzo intensywne, więc należy się nauczyć kilku odruchów. Po pierwsze: redukować z międzygazem. Po drugie: redukować przed zakrętem a nie w trakcie przejeżdżania winkla. Po trzecie: przy dojeżdżaniu do skrzyżowania hamowanie silnikiem może zastąpić częściowo korzystanie z hamulców. Te elementy sprawiają, że SV jest świetne dla początkującego bikera, który rzeczywiście chce się nauczyć dobrze jeździć. Jeśli wyeliminujesz błędy na "esfałce" i wyrobisz sobie prawidłowe nawyki, to nie będziesz ich popełniać na innych sprzętach. Na minus nowego Suzuki SV650A muszę zaliczyć przednie hamulce - mają przeciętną skuteczność i trudno je dozować. Na szczęście na europejskim rynku ABS jest wyposażeniem obowiązkowym, które także było obecne w testowanym jednośladzie.

 

Suzuki SV650A/fot. Łukasz Kuźmiuk

 

Czas na podsumowanie. Nowe Suzuki SV650A to naprawdę udane i uniwersalne moto, które potrafi dać dużo frajdy z jazdy. Wygodna pozycja za kierownicą zachęca do dalszych wypadów, jednak na przeszkodzie stoi twarda kanapa. Elastyczny silnik w zależności od potrzeb może po prostu napędzać motocykl lub być prawdziwym wulkanem energii. Dobrze zestrojone zawieszenie pozwala na szaleństwa po zakrętach, jednak do samego prowadzenia nakeda trzeba się przyłożyć i nie można popełniać głupich błędów. Jeśli będziemy o tym pamiętać, to każdy przebyty kilometr będzie wywoływać uśmiech na twarzy, a fantastyczny dźwięk motoru V2 będzie pieścił uszy kierowcy. Czy warto wydać 27 300 zł na najnowsze dziecko japońskiej marki? Moim zdaniem zdecydowanie tak.

 

 Suzuki SV650A
SILNIK  645 cm³ benzynowy, V2 o rozchyleniu 90°
MOC  76 KM
MOMENT  63 Nm
SKRZYNIA  Manualna, 6-biegowa
ŚR. SPALANIE DEKLAROWANE  b.d.
ŚR. SPALANIE OSIĄGNIĘTE  5,2 l/100 km
WYMIARY (dł./szer./wys.)  2130 /760 /1090 mm
MASA  197 kg
POJEMNOŚĆ BAGAŻNIKA  -
0-100 km/h  b.d.
PRĘDKOŚĆ MAX  b.d.
CENA MINIMALNA  27300 zł
CENA TESTOWANEGO MODELU  27300 zł

Łukasz Kuźmiuk

Zobacz całą galerię

Suzuki SV650A: uniwersalny przyjaciel motocyklisty

Suzuki SV650A/fot. Łukasz Kuźmiuk następne

1/17

Reklama

Polecane wideo

Podobne artykuły

Polecamy

Komentarze

Dodaj komentarz
Reklama

Najnowsze

Musisz przeczytać

Reklama