Czy można driftować na zaśnieżonym parkingu i czy są za to kary?

Patrząc na ostatnie lata, tegoroczna zima uraczyła cały kraj licznymi opadami śniegu. Dla niektórych kierowców to obawa i strach przed zmieniającymi się warunkami na drodze. Z kolei dla amatorów “jazdy bokiem” to idealne warunki do ślizgania się. Wielu może się zastanawiać czy “driftowanie” pod hipermarketem może skończyć się mandatem?
Czy można driftować na zaśnieżonym parkingu i czy są za to kary?
unsplash.com
11.01.2022

To już wręcz tradycja, że tzw. pierwszy śnieg oznacza przez wielu amatorów driftu ślizganie się na parkingach, placach pod hipermarketami. Niektórzy powiedzą, że to młodzieńcza głupota i oczywiście niektórych ponosi fantazja. Ślizganie się po śniegu daje możliwość wyczucia auta i wyćwiczenia odruchów podczas wpadnięcia w poślizg.

Czy można driftować na zaśnieżonym parkingu?

Warto dodać, że ślizganie się po śniegu nie obciąża tak naszego samochodu, jak w przypadku “jazdy bokiem” po suchej nawierzchni. Pomimo tego dosyć łatwo uszkodzić samochód uderzając z większą siłą w krawężnik, który jest pokryty białym puchem. Kierowcy, szczególnie aut z napędem na przód zrywają linki od hamulca ręcznego. W przypadku skrzyni automatycznej lepiej “nie upalać” - za mocno  rozgrzany olej traci swoje właściwości.

Oprócz ewentualnych usterek mechanicznych powinniśmy być przygotowani na spotkanie z policją, która często w okresie zimowym patroluje większe parkingi i place w poszukiwaniu “młodych i gniewnych”.

Co grozi za driftowanie na zaśnieżonym parkingu?

W przypadku spotkania z funkcjonariuszami trzeba liczyć się z konsekwencjami, które mogą okazać się dotkliwe. Możemy dostać mandat na podstawie kodeksu wykroczeń - grozi nam za stwarzanie zagrożenia w ruchu. Możemy go dostać nawet na terenie prywatnym, czyli na wspomnianym parkingu należącym do hipermarketu.

Wysokość mandatu zależy od policjanta i jego zamiarów, ale jego kwota może wynieść od 200 do 500 zł. Dodatkowo, jeśli funkcjonariusz stwierdzi radykalne naruszenie przepisów może zabrać nam prawo jazdy, wtedy czeka nas wycieczka do sądu, a niestety miejsc do bezpiecznego i legalnego “latania bokiem” prawie brak, z pewnym wyjątkiem.

Z dość niecodzienną inicjatywą wyszły na początku roku władze Szczuczyna, otwierając specjalne miejsce, gdzie będzie można poćwiczyć bezpiecznie amatorskie driftowanie. To prawdopodobnie pierwsze takie miejsce w Polsce, gdzie kierowcy mogą legalnie “polatać bokiem” i nie dostaną za to mandatu.

Polecane wideo

Komentarze
Ocena: 5 / 5
Polecane dla Ciebie