To jest najbardziej pożądany oldtimer w Polsce. Wiesz dlaczego?

Jeszcze niedawno gnił w krzakach (dosłownie!), teraz jest w rękach polskiego kolekcjonera. Motoryzacyjny jednorożec – Chevrolet Master Deluxe, rocznik 1939!
To jest najbardziej pożądany oldtimer w Polsce. Wiesz dlaczego?
Fot: pentu1/Allegro
04.11.2016
Andrzej Chojnowski

To jest wielki rarytas. Tak wielki, że aż nie wiem od czego zacząć. Spróbuję tak: to, co widzisz na zdjęciach to Chevrolet Master Deluxe z 1939 roku. Co niezwykłego jest w przedwojennym, pordzewiałym żelazie? Ten Chevy został wyprodukowany w warszawskiej montowni Chevroletów i jest jednym z zaledwie kilku ocalałych aut ze słynnej fabryki Lilpopa, Raua i Loewensteina, największego zakładu produkcyjnego polskiej stolicy przed drugą wojną światową. Lepiej?

 

Auto pojawiło się kilka dni temu na aukcji internetowej i NATYCHMIAST zostało wykupione. Wcale mnie to nie dziwi, dla kolekcjonera szansa odbudowania takiego oldtimera to wielka atrakcja. Precyzując – dla kolekcjonera z solidnym zapasem gotówki, bo renowacja będzie kosztować fortunę. Z drugiej strony – osiemdziesiąt tysięcy złotych, bo tyle trzeba było wydać na zwłoki bardzo rzadkiego samochodu, w dodatku zasłużonego w historii polskiej motoryzacji, można rozpieprzyć na kilka innych sposobów i większość z nich wydaje mi się dość nierozsądna. Przykłady? Spróbuj sobie poguglać ceny samochodów Warszawa w stanie do odbudowy i zastanów się ile będzie kosztować kompletny remont takiego samochodu. Tyle, że Warszawa to nie rarytas, a tu naprawdę mamy motoryzacyjnego jednorożca.  

 

Fot: pentu1/Allegro

Kto kupił Chevroleta którego widzisz na zdjęciach? Tego na razie nie wiem, ale porozmawiałem chwilę ze sprzedawcą który był na tyle uprzejmy (dziękuję!) by pomóc mi ustalić kilka faktów. 

 

Przede wszystkim – tego Chevroleta kupił polski kolekcjoner. Za granicą Mastery są dostępne w większej liczbie i zdecydowanie w lepszym stanie, prawdopodobnie nikomu nie zadrżałaby powieka gdyby miał odholować tego Chevy'ego na złomowisko. Natomiast dla polskiego kolekcjonera szansa odbudowania jednego z naprawdę niewielu zachowanych egzemplarzy warszawskiego Chevroleta to smakołyk obok którego trudno przejść obojętnie.

 

Fot: pentu1/Allegro

Na tabliczce znamionowej widnieje rok 1939. Co się działo z tym samochodem przez kilka powojennych dekad? Wiadomo że został odszukany za wschodnią granicą Polski, gdzie gnił ukryty w krzakach. Wcześniej jednak przez wiele lat był na chodzie, ostatnia data rejestracji to połowa lat 80. Tak więc wygląda na to, że polski Chevrolet w Związku Radzieckim przez wiele lat dzielnie służył klasie robotniczej. Poddano go jednak kilku przeróbkom. Przede wszystkim pod maskę, zamiast oryginalnie montowanej w warszawskiej fabryce sześciocylindrowej jednostki o pojemności 3,5 litra i mocy 85 KM, trafił silnik z ciężarówki GAZ 51, także sześciocylindrowy, o podobnej pojemności. Na fotele nałożono nową tapicerkę, ale starą bez trudu da się odtworzyć. Chevy ma oryginalne zegary i klamki. Brakuje kierownicy, ale to nie jest wielki problem. Najbardziej niezwykła rzecz – auto ma dokumenty! 

 

Zapamiętaj ten widok, bo już niebawem ten Chevrolet będzie wyglądał zupełnie inaczej!  

 

Polecane wideo

Komentarze
Ocena: 5 / 5
Polecane dla Ciebie