Reklama

Pierwszy track day Harleya-Davidsona w Polsce - relacja

piątek 13.10.2017
Pierwszy track day Harleya-Davidsona w Polsce - relacja Fot. Tomasz Parzychowski/Harley-Davidson

Rok 2018 dla Harleya-Davidsona zapowiada się bardzo dobrze - gama modeli została odświeżona, a niektóre z maszyn to zupełnie nowe konstrukcje. Amerykanie twierdzą, że poprawione jednoślady prowadzą się lepiej niż dotychczas. Czy tak jest w rzeczywistości? Sprawdziłem to na torze Słomczyn, gdzie polscy przedstawiciele producenta z Milwaukee zorganizowali pierwszy w Polsce track day dla motocykli z logo H-D.

 

 

Zapewne większość dziennikarzy, vlogerów i blogerów była zaskoczona zaproszeniem na ten event. Nie ukrywam, mnie też zdziwiła forma prezentacji nowości Harleya na rok 2018. Harleyami po torze? W świadomości wielu motocyklistów maszyny z Milwaukee i zakręty stoją po przeciwnych stronach barykady, ale z własnego doświadczenia wiem, że w rzeczywistości amerykańskie jednoślady jednak potrafią skręcać. No dobra, tory wyścigowe nie są środowiskiem naturalnym dla często ponad 300-kilogramowych mastodontów, jednak w Słomczynie bawiłem się wyśmienicie. Jakim cudem?

 

Fot. Tomasz Parzychowski/Harley-Davidson

 

Wszystko sprowadza się do stabilności jazdy. Harleye może nie są tak zwinne jak motocykle sportowe, ale za to mogą pochwalić się bardzo przewidywalnym prowadzeniem i w zakrętach nie zaskakują niczym nieprzyjemnym. Większość modeli na rok 2018 otrzymało udoskonalone zawieszenie i poprawione ramy, dzięki temu podwozia maszyn lepiej tłumią wszelkie nierówności i pozwalają na więcej w trakcie pokonywania zakrętów. A gdy do tego dodamy mocne silniki, w tym także 114-calowe V2 z m.in. nowego Fat Boba, fałszywy emerycki image Harleyów gdzieś ulatuje. Tak naprawdę jednoślady z Milwaukee mogłyby dawać jeszcze więcej frajdy z jazdy gdyby nie podnóżki, które są głównym ograniczeniem w każdym modelu. Podobnie jak wydechy. Mimo tego i tak cieszyłem się z jazdy po torze niczym dziecko wpuszczone samopas do wesołego miasteczka.

 

Fot. Tomasz Parzychowski/Harley-Davidson

 

Oczywiście nie każdy "Harry" prowadzi się tak samo. Przykładowo Fat Bob pozwala na dużo i kusi mocarną 114-tką, a przy tym wygląda powalająco. Street Rod najlepiej sprawdził się na torze dzięki swojej najmniej "kanapowej" konstrukcji i wysoko umieszczonym podnóżkom, dzięki czemu faktycznie mogliśmy poszaleć. Nowy Fat Boy to prawdziwy drogowy krążownik -  złożenie go do zakrętu wymaga użycia sporej siły. Winę za to ponoszą niesamowicie szerokie opony (przednia o szerokości 160 mm, tylna o szerokości 240 mm). Street Bob jest zwinny, ale szybko przyciera podnóżkami i końcówkami układu wydechowego. To tylko kilka z modeli Harleya-Davidsona, ale jak widać każdy czymś się różni i każdy ma lepsze lub gorsze Warto wspomnieć o V-Rodzie - ten model niestety odchodzi do przeszłości, bowiem wypadł z gamy modeli na rok 2018. Normy emisji spalin są bezlitosne...

 

Fot. Tomasz Parzychowski/Harley-Davidson

 

Jak się okazało, zorganizowanie prezentacji Harleyów na rok 2018 na torze wyścigowym było strzałem w dziesiątkę. Fakt, nie miałem możliwości bliższego zapoznania się z maszynami w innych warunkach, jednak moim zdaniem amerykańskie nowości mają przed sobą świetlaną przyszłość. Motocykle z Milwaukee nie powinny kojarzyć się tylko z panami z dużymi brzuszkami i prostymi autostradami, ponieważ jednoślady te dają radość z jazdy nawet na krętych trasach. Przekonajcie się sami - najlepiej skorzystajcie z jazdy próbnej w którymś z salonów. Możecie się mocno zdziwić.

Łukasz Kuźmiuk

Zobacz całą galerię

Pierwszy track day Harleya-Davidsona w Polsce - relacja

Fot. Tomasz Parzychowski/Harley-Dav... następne

1/18

Reklama

Polecane wideo

Podobne artykuły

Polecamy

Komentarze

Dodaj komentarz
Reklama

Najnowsze

Musisz przeczytać

Reklama