Reklama

Test BMW M240i: alternatywa dla BMW M2

czwartek 04.05.2017
Test BMW M240i: alternatywa dla BMW M2 BMW M240i/fot. Łukasz Kuźmiuk

Z roku na rok samochody rosną i stają się coraz cięższe. Modele, które do niedawna były stosunkowo małe i lekkie, nagle urosły oraz zyskały dodatkowe kilogramy. Mowa m.in. o BMW Serii 3 Coupe, które przeszło podobną drogę i wyewoluowało w BMW Serii 4. Który model BMW powinien wybrać klient, który szuka mocnego, szybkiego i dającego fun auta o stosunkowo niewielkich wymiarach? Odpowiedzią na to zapotrzebowanie może być M240i.

 

BMW M240i swoją wielkością idealnie wstrzela się w moje oczekiwania na temat samochodu sportowego. Jest o około 20 cm krótsze od BMW Serii 4 i o około 20 cm dłuższe niż też uwielbiana przeze mnie Toyota GT86. Po prostu w sam raz. Od razu przyznam, że niemieckie coupe z wyglądu nie podoba mi się aż tak, jak BMW M2, którym miałem okazję pojeździć w ubiegłym roku na węgierskim torze Hungaroring. Brakuje mi obłędnych poszerzonych błotników, zmodyfikowanych zderzaków i fantastycznych felg M2 - niektórzy mogą nawet twierdzić, że M240i jest sleeperem, bo w niewielkim stopniu różni się od słabszych wariantów "dwójki". Jedynie niebieskie zaciski hamulcowe sportowego układu hamulcowego, logo "M240i" na klapie bagażnika i dwie końcówki układu wydechowego mogą nieśmiało podpowiadać, że mamy do czynienia z czymś więcej niż zaledwie 136-konnym 218i. Najmocniejszemu "cywilnemu" przedstawicielowi Serii 2 brakuje stylistycznego pazura, ale dzięki temu niektórzy przeciwnicy mocno zdziwią się podczas wyścigu spod świateł.

 

 

Podobnie jest we wnętrzu małego coupe. M240i od słabszych braci różni się jedynie kierownicą z grubym wieńcem (fantastycznie leży w dłoniach) i metalowymi nakładkami na progach ze stosownym logo. I to tyle. Również tworzywa użyte do wykończenia kabiny pasażerskiej są takie same, jednak mnie osobiście to nie razi, bo sam wolę się skupić na jeździe niż macaniu plastików. Przednie fotele są wygodne i mają dobre podparcie boczne, a miejsca nie zabraknie nawet większym osobom. Tylną kanapę traktuję jako żart, bo wątpię by ktokolwiek chciał z własnej woli zająć na niej miejsce. Podoba mi się lekko skierowana ku kierowcy konsola centralna - dzięki temu wiadomo, kto jest panem i władcą w tym wozie. Pasażer jest jedynie dodatkiem, który także może czerpać radość z jazdy. Cieszy również wielkość kufra - bagażnik ma ... litrów pojemności, więc torby podróżne dla dwojga zmieszczą się bez problemu.

 

Pod maską BMW M240i tkwi 3-litrowy motor z sześcioma rzędowo ułożonymi cylindrami, wzmocniony turbosprężarką. Ten silnik to poezja! 340 KM generowane przy 5500 obr./min i aż 500 Nm dostępne w zakresie 1520-4500 obr./min sprawiają, że jednostka napędowa to istny wulkan energii w każdym zakresie obrotów. Niemieckie coupe jest bardzo, bardzo szybkie na każde zawołanie kierowcy. Wystarczy powiedzieć, że M240i z 8-biegową przekładnią automatyczną i napędem na wszystkie koła, czyli dokładnie w takiej konfiguracji jak testowany egzemplarz, przyspiesza od 0 do 100 km/h w zaledwie 4,4 s! Jeszcze do niedawna wynik ten był zarezerwowany tylko dla superaut, a dziś może się nim pochwalić autko za nieco ponad 230 tys. zł. W zaledwie 4,4 s od startu spod świateł w mieście możecie pożegnać się z prawem jazdy na trzy miesiące. Więcej czasu zajęło Wam przeczytanie poprzedniego zdania. Co więcej, można odnieść wrażenie, że podczas przyspieszania to auto nie odczuwa żadnego zmęczenia i mogłoby tak nabierać prędkości aż do 250 km/h, czyli momentu, gdy do akcji wkracza elektroniczny ogranicznik. Motor fantastycznie reaguje na każde dodanie gazu, a automatyczna skrzynia biegów zmienia przełożenia w ułamku sekundy i płynnie. Fakt, wolałbym mieć do czynienia z manualną przekładnią, ale z napędem na wszystkie koła możliwa jest tylko taka konfiguracja.

 

 

A jak jeździ nieco słabszy krewny M2? Cóż, test przeprowadzałem jeszcze wtedy, gdy na ziemi zalegał śnieg, ale dzięki temu mogłem bliżej zapoznać się z możliwościami napędu xDrive. Jak to małe BMW jeździ! Nie dość, że M240i zachwyca swoimi osiągami, to w dodatku można zakochać się w jego prowadzeniu. Ok, nie bawi może tak bardzo jak M2, ale i tak jest to wóz, który chciałoby się postawić we własnym garażu. Układ xDrive faworyzuje tylną oś, czego nie znajdziemy w Mercedesie-AMG A45 ani Audi RS3, dzięki czemu jest zwinne i daje jeszcze więcej frajdy niż rywale. Na suchej nawierzchni auto zachwyca stabilnością, a na śniegu uśmiech nie schodzi z twarzy kierowcy. Tylną oś ustawia się za pomocą wychylenia pedału gazu, zaś dodatkowy napęd na przednie koła nie pozwala na zaliczenie spina bez naszej ochoty. Na zaśnieżonych zakrętach czuć, że tylne koła balansują na granicy przyczepności, jednak gdy się ją przekroczy, co w takich warunkach jest łatwizną, BMW M240i chętnie zamiata tyłem. Nieco mniej przyjemnie jest na mokrym asfalcie. Przy wyłączonym ESP w trakcie pokonywania zakrętu wydawać by się mogło, że sytuacja jest pod kontrolą, jednak wystarczy nieco zbyt mocne wciśnięcie pedału gazu, by układ xDrive natychmiast rzucił większą część momentu obrotowego na tylną oś, powodując powstanie widowiskowego "boczura". Wydawać by się mogło, że dzięki napędowi na wszystkie koła można przyczepności powinno być więcej niż zazwyczaj, jednak nie zawsze tak było podczas mojego testu. Przyznam szczerze, że o ile na suchej lub ośnieżonej nawierzchni czułem się bezpiecznie, o tyle jazda w deszczu wywoływała u mnie lekki dyskomfort, gdyż nie mogłem w pełni zaufać reakcjom sterującym przeniesieniem napędu (zazwyczaj jeżdżę z wyłączonym ESP). O przyjemne pokonywanie zakrętów dba również bardzo precyzyjny i bezpośredni układ kierowniczy, pracujący z przyjemnym oporem, uwieńczony fantastycznie leżącą w dłoniach kierownicą. Niestety, olbrzymi fun z jazdy jest okupiony sporym zużyciem paliwa. W mieście M240i bez problemu zużyje 13 i więcej litrów na 100 km, ale czymś te 340 KM trzeba napoić.

 

 

Przyznam się, że dosyć długo zastanawiałem się czemu ktoś miałby wybrać M2 zamiast M240i lub na odwrót. Obydwa auta są niemal tak samo mocne i dają olbrzymią radość z jazdy, różnica w przyspieszeniach jest znikoma, a w kieszeni klienta może zostać aż 54 tysiące złotych (ceny BMW M240i startują od 213 tys. zł, zaś M2 od 267 tys. zł). Doszedłem do następujących wniosków. Chcesz mieć małe i porażająco szybkie coupe z napędem na wszystkie koła? Wybierasz M240i. Chcesz mieć mały i porażająco szybki kabriolet? Wybierasz M240i. Chcesz mieć małe i porażająco szybkie coupe z "automatem"? Wybierasz M240i, bo w M2 przekładnia automatyczna kosztuje chore 20 tys. zł. I na koniec - chcesz mieć fantastycznie jeżdżące, porażająco szybkie i uzależniające małe tylnonapędowe coupe z manualną skrzynią biegów? Wybierasz M2. Wygląda i prowadzi się jeszcze lepiej, angażuje jeszcze mocniej i wywołuje jeszcze większy uśmiech na twarzy. A ponadto, po dorzuceniu do M240i skórzanej tapicerki, ciekawszego lakieru i lepszego systemu audio różnica w cenach obu modeli maleje do około 30 tys. zł. Taką kwotę da się przełknąć, a wybór BMW M2 będzie strzałem w dziesiątkę. W każdym innym wypadku zdecyduj się na M240i, też nie będziesz zawiedziony. Będziesz też mieć racjonalne argumenty, dlaczego nie wybrałeś M2.

 

BMW M240i xDrive
SILNIK  2998 cm³ benzynowy z turbodoładowaniem
MOC  340 KM
MOMENT  500 Nm
SKRZYNIA  Automatyczna, 8-biegowa
NAPĘD  Na wszystkie koła
WYMIARY (dł./szer./wys.)  4432/1774/1418 mm
ROZSTAW OSI  2690 mm
MASA  1615 kg
POJEMNOŚĆ BAGAŻNIKA  390 l
0-100 km/h  4,4 s
PRĘDKOŚĆ MAX  250 km/h
CENA MINIMALNA  232 000 zł

Łukasz Kuźmiuk

Zobacz całą galerię

Test BMW M240i: alternatywa dla BMW M2

BMW M240i/fot. Łukasz Kuźmiuk następne

1/12

Reklama

Polecane wideo

Podobne artykuły

Polecamy

Komentarze

Dodaj komentarz
Reklama

Najnowsze

Musisz przeczytać

Reklama