Reklama

Mieszczuch: test trzycylindrowego Mini

niedziela 19.03.2017
Mieszczuch: test trzycylindrowego Mini zdj.: Michał Trocki

Pięciodrzwiowe Mini z niewielkim silnikiem to ciekawa propozycja dla osób korzystających z samochodu w mieście.

Pięciodrzwiowe Mini w klasycznym nadwoziu to nowość. Dotychczas osoby kupujące niemieckie autko stawały przed wyborem-albo troje drzwi, albo wersja Clubman lub Countryman. Teraz możemy kupić „zwykłe” Mini z dodatkową parą drzwi. Samochód urósł, choć i choć wciąż jest mniejszy niż wymienione wcześniej odmiany to 3982 mm długości, 1727 mm szerokości i 1425 mm wysokości przy rozstawie osi 2567 mm to widoczna różnica.

 

 

Pod maskę trafiła typowo miejska jednostka napędowa. 1,5 litra pojemności, 3-cylindry i turbo. Co ciekawe jest to wspólna konstrukcja BMW i Peugeota, czym niemiecki producent raczej się nie chwali. Już widzę miny osób, nie będących fanami francuskiej motoryzacji, gdy dowiedzą się, że w ich bawarskim aucie bije francuskie serce. Po tej dygresji czas na liczby. 136 KM, 220 Nm i 0-100 km/h w 7,8 sekundy. Na papierze wygląda to dobrze, jednak mały silnik zdecydowanie najlepiej czuje się w typowo miejskich prędkościach. Oczywiście auto można rozpędzić do 210 km/h, jednak 140 wydaje się być rozsądną granicą. Szczególnie, że powyżej tej prędkości spalanie rośnie w sposób znaczący. W mieście Mini potrzebuje przynajmniej 8,5 litra na setkę. W trasie przy prędkości 120 km/h zadowala się 7. Gdy jedziemy szybko z baku ubywa 10 litrów na każde 100 km.

 

 

Testowane Mini było wyposażone w zawieszenie o regulowanej twardości. Jak to zwykle w autach tej marki bywa, samochód prowadził się świetnie i jak to zwykle bywa dziury czułem całym ciałem. Ale w zamian otrzymałem możliwość pokonywania zakrętów praktycznie bez odejmowania gazu.

 

Wewnątrz spora-dla fanów marki-zmiana. W poprzednich generacjach centralnym punktem deski rozdzielczej był prędkościomierz. W obecnej zamontowano go tam gdzie w innych autach, a jego miejsce zajął wyświetlacz od nawigacji (w zależności od wersji 6,5 bądź 8,8 cala).

 

 

Wykończenie auta na najwyższym poziomie-tutaj naprawdę nie ma się do czego przyczepić. Dostępna za dopłatą (400 pln) skórzana kierownica pewnie leży w dłoniach, a fotele trzymają jak rajdowe. Kupując to auto warto zainwestować w kamerę cofania. Niewielka tylna szyba mocno ogranicza pole widzenia.

 

 

Cena, to najbardziej przykry element związany z Mini. Bazowe 83 105 zł jeszcze jakoś wygląda, ale już 151 498 złotych za naprawdę bogatą wersję, która testowałem, to sporo. Z drugiej jednak strony dostajemy naprawdę doskonale prowadzący się i świetnie wykonany samochód wyróżniający się na tle innych.

Michał Trocki

Reklama

Polecane wideo

Podobne artykuły

Polecamy

Komentarze

Dodaj komentarz
Reklama

Najnowsze

Musisz przeczytać

Reklama