Reklama

Honda CRF1000L Africa Twin: legenda powróciła!

czwartek 27.10.2016
Honda CRF1000L Africa Twin: legenda powróciła! Honda CRF1000L Africa Twin/fot. Łukasz Kuźmiuk

Na test tego motocykla czekałem z wytęsknieniem!

Honda Africa Twin. Motocykl legenda, który stał się jednym z najsłynniejszych modeli marki. Wszystko zaczęło się od rajdu Paryż-Dakar w roku 1986, kiedy to po tysiącach kilometrach koszmarnej jazdy w ekstremalnych warunkach model NXR750, jako pierwszy wśród jednośladów przeciął linię mety. To właśnie na bazie tego pojazdu powstała Honda XRV750 Africa Twin. Wygrana w hardcorowym rajdzie była najwyższą możliwą rekomendacją dla Hondy, a doświadczenie zdobyte podczas zmagań pozwoliło stworzyć idealne moto do dalekich podróży w nieznane. Aż do dziś pierwsza generacja Africi Twin wzbudza uznanie u podróżników, ponieważ pomimo upływu lat kolejne egzemplarze nieustannie i wytrwale nawijają dziesiątki tysięcy kilometrów w każdym zakamarku naszego globu. Nic dziwnego, że przed najnowszą "Afryką" stanęło bardzo trudne zadanie - dorównać poprzedniczce.

 

 

Szczerze przyznam, że z tegorocznego parku prasowego Hondy to właśnie nowa Africa Twin wzbudzała moje największe zainteresowanie. Spójrzcie tylko na nią! Wygląda obłędnie! Można odnieść wrażenie, że tym motocyklem można stanąć na starcie rajdu Paryż-Dakar od razu po zakupie w salonie. Szczególnie dobrze wygląda biało-czerwono-niebieskie malowanie, a dzięki gmolom i dodatkowemu oświetleniu moto zyskuje bojową prezencję. Gdy do tego dorzucimy zestaw kufrów to możemy odnieść wrażenie, że mamy do czynienia z wyprawowym czołgiem, który bez problemu okrąży Ziemię. Nie mogło również zabraknąć terenowych smaczków, takich jak m.in. handbary, szprychowe koła, metalowa osłona pod silnikiem i niemal pionowa owiewka. W oczy rzucają się także dwa przednie reflektory, złote lagi przedniego widelca oraz pękaty zbiornik paliwa o pojemności około 19 litrów. Moim zdaniem nowa "Afryka" prezentuje się po prostu bezbłędnie!

 

Sprawdź też: Honda NC750X: turystyk za rozsądne pieniądze [TEST]

 

Pozycja za kierownicą jest bardzo dobra. Kanapa jest długa, dzięki czemu w zależności od warunków terenowych można się po niej odpowiednio przemieszczać, a podczas dłuższych podróży kierowca może się przesuwać, by nie siedzieć non stop w tej samej pozycji. Standardowo sidło jest umieszczone na wysokości 870 mm, dlatego niżsi jeźdźcy mogą mieć problemy z dosięgnięciem stopami do podłoża, a warto pamiętać, że masa własna pojazdu to 232 kg. Podnóżki zostały dobrze ulokowane - nawet wysokie osoby nie powinny doznać bólu kolan w trakcie jazdy. Wysoko umieszczona kierownica pozwala na wyprostowanie pleców, zaś przednia owiewka skutecznie przekierowuje pęd powietrza. W trakcie weekendu nawinąłem około półtora tysiąca kilometrów, więc mogę jednoznacznie stwierdzić - Honda Africa Twin zdecydowanie nadaje się do dalekich wyjazdów. Z dodatków opcjonalnych polecam światła przeciwmgielne i podgrzewane manetki - były niezastąpione w zimną noc w Bieszczadach, kiedy to trochę po północy musiałem błądzić lokalnymi drogami w poszukiwaniu odpowiedniej trasy.

 

Honda CRF1000L Africa Twin/fot. Łukasz Kuźmiuk

 

A co z mechaniczną stroną wyprawowej Hondy? "Afryka" została wyposażona w dwucylindrowy silnik o pojemności 998 cm³ z wykorbieniem 270°. Nie dość, że motor generuje 95 KM i 98 Nm, to ponadto pod względem dźwiękowym można go pomylić z widlastymi "dwójkami" (uwielbiam je!). Z seryjnego wydechu wydobywa się cudowna, niska melodia przesycona głębokim pulsującym basem. O dziwo, nawet w porównaniu do zamiennika Akrapovica seryjna "puszka" nie dawała powodów do wstydu, a to jest duże wyróżnienie. Podczas jazdy Africa Twin głośno i wyraźnie oznajmia wszystkim, że jest gotowa na dalekie wojaże - mało kto pozostaje obojętny na jej odgłosy. Jednostka napędowa jest bardzo mocna w całym zakresie obrotów, dzięki czemu nawet przy niemal pełnym załadunku (kierowca plus zapełnione kufry) w ogóle nie brakowało mi mocy, nawet na drogach szybkiego ruchu. Co więcej, "serducho" zachęca do mocniejszego odkręcenia manetki, dając dużo frajdy podczas jazdy. Zdarza się, że niektóre motocykle mają za mało lub za dużo mocy i momentu obrotowego, ale w Hondzie Africe Twin IDEALNIE dobrano liczbę "kucy" i "niutów" do jej charakteru.

 

Sprawdź też: Honda VFR800X Crossrunner: długodystansowiec na każdą drogę [TEST]

 

Testowany egzemplarz był wyposażony w opcjonalną dwusprzęgłową skrzynię automatyczną, co budzi pewne kontrowersje wśród podróżników. Na szczęście "automat" działa bez szarpnięć i płynnie zmienia biegi. Do wyboru są dwa tryby jazdy (Drive i Sport), przy czym ten pierwszy moim zdaniem jest nieco zbyt flegmatyczny i za szybko zmienia przełożenia, zaś drugi czasami bywa męczący w trakcie codziennych przejażdżek. Honda chwali się, że przekładnia "uczy się" nawyków motocyklisty i po kilku dniach użytkowania powinna zachowywać się dokładnie tak, jak życzy sobie tego biker. Mnie jednak brakowało cierpliwości, dlatego nieustannie korzystałem z możliwości manualnej zmiany biegów przyciskami przy lewej manetce (świetnie się to sprawdza). Dla tych, którzy chcą próbować swoich sił w terenie przygotowany specjalny przycisk "G", umieszczony przed zegarami, po wciśnięciu którego układ napędowy działa bez poślizgów sprzęgła w momencie zmiany przełożenia. Osobiście zdecydowałbym się najprawdopodobniej na manualną skrzynię biegów, jednak automatyczna także ma zalety - pozwala na redukcje bez międzygazów oraz zwalnia z obowiązku wciskania sprzęgła w korkach. Jeśli ktoś nie ma bardzo konserwatywnego podejścia do motoryzacji, to powinien spróbować jazdy z przekładnią DCT.

 

Honda CRF1000L Africa Twin/fot. Łukasz Kuźmiuk

 

Sam silnik i wygląd to nie wszystko. "Afryka" została wyposażona w przedni widelec typu upside-down z regulacją napięcia wstępnego sprężyn, tłumienia siły dobicia i odbicia, a także tylny amortyzator gazowy z bezstopniową regulacją napięcia wstępnego sprężyny z ręcznym pokrętłem, regulacją siły tłumienia dobicia i odbicia. Przednie zawieszenie ma skok 230 mm, zaś tylne 220 mm. Po odbiorze motocykla od importera okazało się, że podwozie skalibrowano na miękko, dlatego nieco poszperałem w ustawieniach i trochę je utwardziłem. Jestem dużym i ciężkim facetem, a dodatkowo na wyjazd w Bieszczady musiałem zabrać zapakowane po brzegi kufry, stąd też moja ingerencja w zestrojenie. Okazało się, że słusznie zrobiłem, ponieważ dzięki temu wyprawowa Honda mogła pokazać swoje najlepsze oblicze.

 

Na dziurawych drogach Africa Twin radzi sobie znakomicie - każda nierówność jest dobrze tłumiona, a wyrwy w asfalcie nie powodują nieprzyjemnego dobijania nawet z obciążeniem. Nawet w takich warunkach można śmiało zaufać podwoziu, ponieważ stabilność pojazdu i łatwość prowadzenia są na naprawdę wysokim poziomie. Doskonale czuć ile można wycisnąć z maszyny, więc nieważne czy droga jest równa jak stół lub dziurawa jak uzębienie szczerbatego, Hondą Africą Twin można jeździć szybko i pewnie w każdej sytuacji. Spodziewałem się, że mając na pokładzie dodatkowe prawie 200 kg japoński motocykl będzie niechętnie składał się w zakręty, ale rzeczywistość była zgoła odmienna. Na bieszczadzkich serpentynach wyciskałem z "Hani" ile się tylko dało niemal zawsze mając doczepione kufry, a i tak nigdy nie zaprotestowała lub zachowała się dziwnie. Ba, każda przejażdżka wywoływała na mej twarzy baaardzo szeroki uśmiech. W ciężki teren nawet nie wjeżdżałem, ponieważ dużo dodatkowych kilogramów w połączeniu z szosowymi oponami raczej nie były przepisem na dobrą zabawę. Na szutrowych nawierzchniach i przejazdach przez rzeczki "Afryka" radziła sobie bezproblemowo - to po prostu bardzo uniwersalna maszyna. W tak nowoczesnym motocyklu nie mogło zabraknąć kilku dodatków pomagających kierowcy w trudnych warunkach - trójstopniowa kontrola trakcji i ABS są w standardzie. Warto również wspomnieć o układzie hamulcowym - jest bardzo skuteczny i dobrze dozowalny, nawet przy pełnym załadunku pojazdu.

 

Honda CRF1000L Africa Twin/fot. Łukasz Kuźmiuk

 

Czy nowa Africa Twin jest w stanie udźwignąć legendę poprzedniczki? Myślę, że tak. Fakt, więcej w niej elektronicznych rozwiązań niż w protoplaście, jednak moim zdaniem nie jest to jeszcze abstrakcyjny poziom elektronizacji motocykla. Tak naprawdę trudno mi wskazać niedoskonałości japońskiej maszyny i jej słabe strony, ponieważ w moim odczuciu nowa "Afryka" jest skrojona w sam raz pod mój gust. Podczas testu denerwowały mnie tylko dwie rzeczy - za daleko umieszczony i niepodświetlony przycisk włączania dodatkowych halogenów oraz oporne zachowanie jednośladu podczas manewrów parkingowych, takich jak np. przepychanie. Do całej reszty nie mam ŻADNYCH powodów do przyczepienia się. Nowa Honda Africa Twin to po prostu sprzęt, który chciałbym mieć we własnym garażu.

 

Honda CRF1000L Africa Twin
SILNIK  998 cm³ benzynowy, R2
MOC  95 KM
MOMENT  98 Nm
SKRZYNIA  Automatyczna, dwusprzęgłowa, 6-biegowa
WYMIARY (dł./szer./wys. siedziska)  2335/930/870 mm
MASA  232 kg
POJEMNOŚĆ ZBIORNIKA PALIWA  18,8 l
0-100 km/h  b.d.
PRĘDKOŚĆ MAX  b.d.
CENA MINIMALNA  54 500 zł (wersja z manualną skrzynią biegów)
CENA TESTOWANEGO MODELU (bez dodatków)  58 500 zł

Łukasz Kuźmiuk

Zobacz całą galerię

Honda CRF1000L Africa Twin: legenda powróciła!

Honda CRF1000L Africa Twin/fot. Łuk... następne

1/10

Reklama

Polecane wideo

Podobne artykuły

Polecamy

Komentarze

Dodaj komentarz
Reklama

Najnowsze

Musisz przeczytać

Reklama