Reklama

Honda NC750S: idealny motocykl do miasta

piątek 30.09.2016
Honda NC750S: idealny motocykl do miasta Honda NC750S/fot. Łukasz Kuźmiuk

Są na świecie motocykle, które na papierze nie zachęcają do bliższego poznania. Tu coś nie tak, tam też coś nie pasuje, ogółem najlepiej obejść naokoło i nie zbliżać się. Honda NC750S też tak na mnie działała, jednak dziś wypominam sobie, że byłem głupi tkwiąc w niechęci do japońskiego moto. Nawet nie wiecie jak bardzo głupi.

 

Mówię to z ręką na sercu – z olbrzymim dystansem podchodziłem do serii NC750 japońskiego producenta. Na papierze modele z tej rodziny są równie atrakcyjne, co Volkswagen Golf w odmianie biedaline. Silnik o pojemności 745 cm³ rozwija zaledwie 55 KM oraz 68 Nm i do tego ma swoje korzenie w jednostce napędowej pochodzącej z auta uwielbianego przez brytyjskich emerytów – Hondy Jazz. No serio, Waszym zdaniem za tymi informacjami kryje się ciekawy jednoślad? Ja uznałem, że nie, ale po raz kolejny Azjaci pokazali światu, że wiedzą co robią.

 

 

Nie będę się rozpisywał o wyglądzie, bo NC750S pozbawiona jest fajerwerków. Wygląda nieźle i nie straszy swoim wyglądem, a to jest najważniejsze. Po bezpośredniej przesiadce z Hondy VFR800X Crossrunner oniemiałem. 750-tka jest wąska i niska, przez co można się poczuć jak na jednośladzie z silnikiem o pojemności 500 lub nawet 300 cm³. Kierownica jest tak małą, że zastanawiałem się czy to aby nie żart osób wydających motocykle. Dzięki temu przeciskanie się przez warszawskie korki nie sprawiało mi absolutnie żadnego problemu. Pierwszy plus już jest, a przecież to dopiero początek.

 

Sprawdź też: Honda VFR800X Crossrunner: długodystansowiec na każdą drogę [TEST]

 

Spójrzcie na zdjęcia i zwróćcie uwagę na bak. Całkiem pokaźny, prawda? Sęk w tym, że to wcale nie jest zbiornik paliwa - to schowek na kask, zakupy lub inne przedmioty. Wlew paliwa umieszczono pod siedziskiem pasażera i powiem Wam, że to fantastyczne rozwiązanie. W mieście NC750S czuje się jak ryba w wodzie, a przy okazji łączy przyjemność z jazdy motocyklem z użytecznością skutera. To jest genialne! Już nie musicie pakować mleka i pieczywa do plecaka lub opcjonalnego kufra, bo bagażnik macie przed sobą. Wożenie kasku dla drugiej połówki nigdy dotąd nie było tak bezproblemowe, a przecież wciąż mówimy o pełnoprawnym motocyklu. Jeśli większość czasu spędzasz w mieście, to zdecydowanie docenisz rozwiązanie zastosowane przez Japończyków.

 

Honda NC750S/fot. Łukasz Kuźmiuk

 

Przejdźmy już do dalszych części testu. Po usadowieniu się na kanapie biker przyjmuje wygodną, lekko pochyloną pozycję, jednak w moim przypadku kolana były nieco zbyt mocno ugięte. Ten mankament szybko odszedł w niepamięć po uruchomieniu silnika. Gang wydobywający się z wydechu przeszedł moje najśmielsze oczekiwania - soczyste, głębokie i basowe pulsowanie przyjemnie masowało moje uszy, a każde dodanie gazu tylko pogłębiało ten efekt. Nigdy nie sądziłem, że dwa cylindry ustawione w rzędzie potrafią tak dobrze brzmieć i to na seryjnym układzie wydechowym. Za to Japończykom należy się duży szacunek, bo ewidentnie przyłożyli się do pracy nad odgłosami NC750S.

 

Testowany egzemplarz został wyposażony w dwusprzęgłową, automatyczną skrzynię biegów, co oznacza, że przy lewej manetce nie ma dźwigni sprzęgła. Początkowo może to powodować pewien dyskomfort, jednak szybko można się przyzwyczaić do nowej sytuacji. Samo ruszanie po odpaleniu silnika także jest nowym doznaniem. Najpierw trzeba przyciskiem przełączyć przekładnię w tryb Drive lub Sport, zwolnić hamulec postojowy i dodać gazu. I tyle. W trakcie jazdy komputer sam żongluje biegami - tryb Drive jest zbyt ospały i skrzynia niechętnie redukuje przełożenia, natomiast tryb Sport działa prawidłowo. Na szczęście można również ręcznie zmieniać biegi poprzez odpowiednie przyciski i szczerze przyznam, że z tego rozwiązania korzystałem non stop. Moim zdaniem elektronika sterująca przekładnią w trybie automatycznym nie jest jeszcze perfekcyjna, jednak płynne działanie, brak konieczności stosowania międzygazu i stały dopływ mocy i momentu obrotowego potrafią do siebie przekonać.

 

Honda NC750S/fot. Łukasz Kuźmiuk

 

A co z silnikiem? Jak już wspomniałem wyżej, obawiałem się, że zanudzę się na śmierć mając do dyspozycji 55 KM i 68 Nm wyciśnięte z silnika o pojemności 745 cm³. W rzeczywistości Honda NC750S zachowuje się jak pobudzony osiołek - motor sprawnie rozpędza motocykl, dobrze czuje się w całym zakresie obrotów, stale i równomiernie oddaje kolejne porcje mocy oraz momentu obrotowego, a także wykazuje się dużą elastycznością. Dzięki temu NC750S nadaje się dla początkujących kierowców, jednak powinni oni uważać na mniej przyczepnych nawierzchniach - maksymalny moment obrotowy jest dostępny przy 4750 obr./min, przez co tylne koło lubi czasem się uślizgnąć. Nie jest to przerażające zjawisko, jednak potrafi na chwilę podnieść ciśnienie krwi. Warto dodać, że japońskie moto oszczędnie obchodzi się z paliwem - średnie zużycie benzyny przy normalnej jeździe wyniosło około 4 l/100 km.

 

Sprawdź też: Honda CBR500R: wstęp do świata ścigaczy [TEST]

 

Największym atutem Hondy NC750S jest jednak jej podwozie. Zawieszenie jest jak dobrze usmażona pierś kurczaka - wystarczająco miękkie by dawało komfort w trakcie jazdy, a jednocześnie na tyle jędrne, że nie wprowadza motocykla w bujanie. Stabilność i pewność prowadzenia są naprawdę dobre, a nawet zachęca do zabawy. Największą frajdę podczas pokonywania wszelkiej maści zakrętów daje wyszukiwanie limitów przyczepności tylnej opony. Co więcej, przejście w lekki poślizg jest bardzo płynne i nie przeraża, co powinno przypaść do gustu każdemu, kto lubi prowadzić. Przyznam, byłem tym bardzo zaskoczony i to właśnie tę radość z jazdy oraz możliwość bezpiecznego szukania granic możliwości jednośladu uważam za największe plusy NC750S. Japoński "osiołek" jest bardzo zwrotny i zwinny, co przydaje się w mieście na każdym kroku, podobnie jak nisko położony środek ciężkości. Układ hamulcowy składa się z tarczy hamulcowej przy przednim i tylnym kole, a jego skuteczność jest bardzo dobra (ABS jest w standardzie).

 

Honda NC750S/fot. Łukasz Kuźmiuk

 

Honda NC750S to bardzo mądrze zaprojektowany pojazd, który w mieście sprawdzi się idealnie, a przy okazji łączy zalety motocykla i skutera. Fakt, nie jest to demon szybkości, jednak w przypadku tego motocykla frajdę z jazdy można znaleźć na każdym przejeżdżanym zakręcie. Świetne podwozie to najmocniejszy punkt tej maszyny, a tuż za nim plasuje się pomysł ze schowkiem zamiast tradycyjnego zbiornika paliwa. Silnik z samochodowymi korzeniami gwarantuje dziesiątki, a nawet setki tysiące bezproblemowo pokonanych kilometrów, a przy okazji zadowala się niewielką ilością paliwa. Japończycy udowodnili, że ryzykując i podejmując odważne decyzje można stworzyć naprawdę dopracowany projekt. Obym jeszcze nie raz w życiu był równie pozytywnie zaskoczony, jak to miało miejsce w przypadku japońskiego "osiołka". Hondo, gratuluję.

 

Honda NC750S
SILNIK  745 cm³ benzynowy, R2
MOC  55 KM
MOMENT  68 Nm
SKRZYNIA  Automatyczna, dwusprzęgłowa, 6-biegowa
ŚR. SPALANIE OSIĄGNIĘTE  około 4 l/100 km
WYMIARY (dł./szer./wys. siedziska)  2215/775/790 mm
MASA  217 kg
POJEMNOŚĆ ZBIORNIKA PALIWA  14,1 l
0-100 km/h  b.d.
PRĘDKOŚĆ MAX  b.d.
CENA MINIMALNA  29 100 zł (wersja z manualną skrzynią biegów)
CENA TESTOWANEGO MODELU  32 100 zł

Łukasz Kuźmiuk

Zobacz całą galerię

Honda NC750S: idealny motocykl do miasta

Honda NC750S/fot. Łukasz Kuźmiuk następne

1/17

Reklama

Polecane wideo

Podobne artykuły

Polecamy

Komentarze

Dodaj komentarz
Reklama

Najnowsze

Musisz przeczytać

Reklama