Reklama

BMW X6: bezsensowny szpaner wielkiego kalibru

czwartek 16.06.2016
BMW X6: bezsensowny szpaner wielkiego kalibru BMW X6/fot. Łukasz Kuźmiuk

A miał być porażką niemieckiej marki...

Niemiecki SUV w dość brutalny sposób wywalczył sobie kawałek rynku podobnych pojazdów. Ci, którzy kiedyś postawili na niego krzyżyk z powodu wyglądu, dziś plują sobie w brody. W czym tkwi sekret sukcesu BMW X6? Sprawdziłem na przykładzie drugiej generacji modelu.
 

 
Pierwszy kontakt z X6 onieśmiela. Auto jest wielkie jak jednorodzinny dom i niewiele samochodów na drogach jest w stanie dorównać mu wielkością. Z przodu od razu widać, że to BMW - charakterystyczne nerki wielkości talerzy obiadowych wyraźnie wskazują pochodzenie pojazdu, a LED-owe reflektory i zderzak z pakietu stylistycznego "M" przywodzą na myśl niedźwiedzia. Widząc tak potężny "pysk" w lusterku wstecznym niewielu kierowców postanawia się utrzymać na tym samym pasie ruchu. Największą uwagę przykuwa jednak bryła nadwozia. Tuż po premierze większość "znawców" wieszała psy na projekcie za jego mocno opadający dach, jednak jak czas pokazał, taki zabieg stylistyczny okazał się strzałem w dziesiątkę. Przyznam szczerze, że widząc niemieckiego SUV-a na drodze zawsze stwierdzam, że wygląda bardzo dobrze, nawet pomimo upływu lat. 
 
BMW X6/fot. Łukasz Kuźmiuk
 
Otwarcie drzwi przenosi nas do świata luksusu. Wysokiej jakości materiały wykończeniowe, nienaganne spasowanie, dopracowanie każdego szczegółu - to wszystko można znaleźć w BMW X6. Dwukolorowa skórzana tapicerka, wchodząca w skład pakietu Pure Extravagance upiększa kabinę, a ambientowe podświetlenie (opcja za 1926 zł) dba o kameralny nastrój. Na przednich fotelach miejsca jest aż nadto. Przestrzeni jest aż nieprzyzwoicie dużo, przez co zastanawiałem się po co jej aż tyle. Zupełnie odmienne warunki panują z tyłu. Kanapa jest wąska, mocno opadający dach sprawia, że wysokie osoby dotykają głowami podsufitki, miejsca na nogi jest tyle co kot napłakał, a wsiadanie i wysiadanie przypomina ćwiczenia na poprawę gibkości ciała. Ogólnie podróżowanie X6 przypomina jazdę czołgiem. Wąskie szyby są jak szczeliny obserwacyjne, siedzi się znacznie wyżej niż w typowej osobówce, a szerokie nadwozie ledwie mieści się na pasie ruchu. Do tego dochodzi praktycznie zerowa widoczność do tyłu, więc kamera cofania jest gadżetem standardowym. Spodobała mi się trójramienna kierownica - gruby wieniec pewnie leżał w dłoniach, jednak ten wolant jest częścią pakietu wyposażenia wnętrza "M", który zastosowano w testowanym egzemplarzu.
 
BMW X6/fot. Łukasz Kuźmiuk
 
Na osobny akapit zasługują systemy bezpieczeństwa i elektroniczne bajery. Było ich tyle, że nie jestem pewien czy poznałem wszystkie w trakcie tych kilku dni testu. Na początek system iDrive - jest tak rozbudowany, jak hierarchia stanowisk w rządowych instytucjach. Odnalezienie się w tym wszystkim zajęło mi sporo czasu, aczkolwiek samo sterowanie systemem jest dosyć intuicyjne. Minus za brak dotykowego ekranu, który znacząco uprzyjemniłby korzystanie ze wszystkich możliwości. Testowane X6 zostało także wyposażone w adaptacyjny tempomat, kamerę 360°, asystenta pasa ruchu, adaptacyjne LED-owe reflektory z asystentem świateł drogowych, wyświetlacz head-up oraz kamerę w przednim zderzaku. Duża liczba elektronicznych dodatków poprawia bezpieczeństwo i komfort podróży, ale ja byłem przytłoczony tymi gadżetami.
 
BMW X6/fot. Łukasz Kuźmiuk
 
Pod maską BMW X6 tkwił 3-litrowy 6-cylindrowy turbodiesel (oznaczenie 40d), rozwijający 313 KM i 630 Nm. Motor został połączony z 8-biegową przekładnią automatyczną, która poprzez układ xDrive przekazywała napęd na wszystkie koła. Jak sprawdza się taka konfiguracja? Optymalnie. Pomimo ciężkiej karoserii niemiecki SUV bardzo sprawnie nabiera prędkości (0-100 km/h w 5,8 s), ale nie wywołuje przy tym zbyt szybkiego bicia serca (nie czuć prędkości). To idealne rozwiązanie do szybkiego wyprzedzania innych pojazdów, co w Polsce nie jest bez znaczenia. Automatyczna skrzynia biegów płynnie zmienia przełożenia i dobrze odczytuje intencje kierowcy, aczkolwiek w trybie Comfort po wduszeniu pedału gazu w podłogę komputer długo zastanawia się o ile biegów należy zredukować. Dzięki aż 8 biegom zużycie paliwa nie zwala z nóg - przy spokojnej jeździe po mieście uzyskałem wynik na poziomie 9 l/100 km.
 
BMW X6/fot. Łukasz Kuźmiuk
 
A co z prowadzeniem? Dzięki napędowi na wszystkie koła olbrzymie BMW jest stabilne jak granitowy blok i niewiele sytuacji jest w stanie wytrącić je z równowagi. Nawet gwałtowne dodanie gazu w zakręcie często pozostaje bez echa. Czuć wtedy, że na któreś z kół trafia więcej momentu obrotowego, jednak wywołanie poślizgu jest trudne. Zresztą do ekscesów nie zachęca zawieszenie z możliwością regulacji tłumienia. O ile w większości aut lubię ustawić sobie jak najtwardsze nastawy amortyzatorów, tak w BMW X6 tryb Comfort jest tak relaksujący, że używałem go prawie non stop. Fantastyczne tłumienie nierówności sprawiało, że niczym się nie przejmowałem i całkowicie rozluźniony dryfowałem wielkim pojazdem po morzu asfaltu. Przełączenie podwozia na tryb Sport zdecydowanie zmienia charakterystykę prowadzenia. Amortyzatory znacząco się usztywniają i nagle do kierowcy dociera, że droga, która dotychczas zdawała się być gładka, w rzeczywistości taka nie jest. Układ kierowniczy nieco osłabia siłę wspomagania, co przydaje się podczas szybkiej jazdy, jednak wątpię by ktoś chciał używać tego trybu na co dzień, mogąc skorzystać z dostępnego komfortu. Przyznam szczerze, że z trybu Normal nie skorzystałem ani razu, gdyż wydał mi się po prostu zbędną propozycją.
 
BMW X6/fot. Łukasz Kuźmiuk
 
Tak naprawdę BMW X6 jest bezsensownym autem. Jest wielkie, parkowanie nim w mieście jest wyzwaniem, podróżowanie na tylnej kanapie nie jest przyjemnością, a widoczność do tyłu to jakiś żart. To samochód dla tych, którzy chcą pokazać, że mają pieniądze i nie chcą kupować zwykłego X5. Fakt, z przodu kabiny pasażerskiej jest aż za dużo miejsca, a jazda w trybie Comfort przypomina jazdę poduszkowcem, ale naprawdę trzeba być szpanerem, by chcieć kupić niemieckiego SUV-a. Do tego cena - "golas" z 3-litrowym silnikiem benzynowym kosztuje minimum 326 500 zł, jednak egzemplarz ze zdjęć jest wart około pół miliona złotych. Wariant 40d to wydatek od 351 100 zł w górę. BMW X6 - szpanerskie, drogie i robi duże wrażenie na innych, zwłaszcza na kobietach. W tym tkwi sukces tego modelu.
 
 BMW X6 40d
SILNIK  2993 cm³ turbodiesel
MOC  313 KM
MOMENT  630 Nm
SKRZYNIA  Automatyczna, 8-biegowa
ŚR. SPALANIE DEKLAROWANE  6,2 l/100 km
ŚR. SPALANIE OSIĄGNIĘTE  9 l/100 km (w warunkach miejskich)
WYMIARY (dł./szer./wys.)  4909/1989/1702 mm
MASA  2105 kg
POJEMNOŚĆ BAGAŻNIKA  580 l
0-100 km/h  5,8
PRĘDKOŚĆ MAX  240 km/h
CENA MINIMALNA  351100 zł
CENA TESTOWANEGO MODELU  482260 zł

Łukasz Kuźmiuk

Zobacz całą galerię

BMW X6: bezsensowny szpaner wielkiego kalibru

BMW X6/fot. Łukasz Kuźmiuk następne

1/21

Reklama

Polecane wideo

Podobne artykuły

Polecamy

Komentarze

Dodaj komentarz
Reklama

Najnowsze

Musisz przeczytać

Reklama